Czuksanow | Dziennik Ogrodnika
50771
page,page-id-50771,page-template-default,ajax_fade,page_not_loaded,,select-theme-ver-1.4,smooth_scroll,wpb-js-composer js-comp-ver-4.5.3,vc_responsive
 

Dziennik Ogrodnika

czosnek zielonawy 1 czuksanow1

20.02.2016

Znalezisko…

Znalezisko zieleniło się na skraju pobliskiego lasu. Początkowo wydawało mi się, że to pierwsza wiosenna trawka, ale wszystko wyglądało niezwykle, więc zerwałem kawałek „źdźbła”, roztarłem w palcach, powąchałem i wtedy zapachniało szczypiorkiem. W pierwszej chwili pomyślałem że pewnie zdziczały uciekinier z czyjegoś ogródka. Okazało się, że to najprawdziwszy dziki czosnek. Który? Dowiedziałem się, że jeśli ostry i w język piecze, wtedy bardzo prawdopodobne, że pod lasem rośnie czosnek
winnicowy. Z kolei jeśli smak łagodny, to będzie raczej czosnek zielonawy. Pierwszy ma pod ziemią małe zgrubienia zbudowane z ząbków, jak nasz ogrodowy czosnek. Drugi tworzy po prostu cebulki. Wróciłem pod las, spróbowałem, trochę wykopałem i i teraz już mogę na 99% powiedzieć, że znalazłem najprawdziwszy czosnek zielonawy. Jedzenia z tego niewiele, ale w ogrodzie mieć warto, bo i witaminy i ten aromat i jeszcze gatunek pionierski. W tym roku zazielenił się grubo przed rozpoczęciem
kalendarzowej wiosny i to rosnąć wprost pod gołym niebem! Ziemi nie potrzebuje specjalnej, byleby tylko nie była podmokła i wydaje się, że nieźle znosi częściowe ocienienie.

30.11.2015

Andrzejki w ogrodzie.

Kończy się listopad, który w tym roku wyjątkowo łagodnie potraktował rośliny i ogrody. Chyba się zdziwi, jeśli zobaczy wszystkie zdjęcia, które ukradkiem mu zrobiłem. Nie ma w tym podsumowaniu odrobiny manipulacji. Najprawdziwsza to prawda, że zamiast szarug, słot i błota jedenasty miesiąc tego roku zafundował nam ciepło kolorowych owoców i liści, odrobinę nocnego srebra i kwitnące ciemierniki oraz bratki. Moim skromnym zdaniem mogłoby więcej popadać, bo ziemia wciąż sucha. Trzeba liczyć na to, że nadchodzący grudzień nadrobi zaległości.

pietruszka cebula czuksanow ogrod pŕdzone1

05.01.2016

Styczeń w ogrodzie…

Ogródkowy sezon rozpoczynamy w domu. Czekają różne nasiona przeznaczone do kiełkowania. Będą one najbardziej wartościowe, jeśli uprawę rozpocznie się właśnie w tym okresie, w którym księżyca przybywa. Korzystając z dobrej pogody można rozrobić w wodzie trochę wapna ogrodniczego i pobielić pnie drzew. Białe odbija światło, więc pnie się nie nagrzewają od słońca i są mniej narażone na pękanie w czasie mroźnych nocy. Dla zabawy: w okresie gdy księżyca przybywa, mieszkaniu sadzimy do doniczek nasiona awokado i mango. Niektóre z nich powinny szybko wykiełkować! W doniczkach pędzimy natkę i szczypiorek oraz dymkę, a w ciepłych ale ciemnych piwnicach cykorię oraz liście mniszka lekarskiego na sałatki.

21.11.2015

Miss listopada.

Moją kandydatką jest śnieguliczka. Zdrowa, odporna i wiele do szczęścia jej nie trzeba. Owocuje niezawodnie i trochę szkoda, że trzeba tak długo czekać, by nadszedł czas, w którym najlepiej ją podziwiać. Chociaż z drugiej strony może i dobrze, bo przecież to skromna roślina, a o tej porze roku konkurencja niewielka. Oprócz tradycyjnej śnieguliczki białej, rośliny praktycznie nie do zdarcia, radzę posadzić o wiele obficiej owocującą  śnieguliczkę Doorenbosa (Syphiricarpos dorenbosii). Odmiany ‚Mother of Pearl” czy ‚Candy’ posadzone w słońcu będzie miała piękne, różowe owoce. ‚ White hedge’ z kolei obficie owocuje i można ją przycinać, formować, wykorzystywać w żywopłotach. Z kolei śnieguliczka koralowa (Symphoricarpos orbiculatus) ma owoce małe, ale gęste, ciemnoczerwone. Zatem: do wyboru, do koloru!  O tym jak posługując się tą listopadową ozodobą urządzić w ogrodzie bitwę na kulki napisałem na moim facebooku. W listopadzie to naprawdę dobra zabawa. Jest bezpieczna i pożyteczna tym bardziej, że na świeżym powietrzu ruszamy sie mniej niż zwykle.

16.11.2015

Co (lub kto) podżera jarmuż?
Odmiany są trzy: tradycyjna zielona, purpurowa oraz ‚Rossignol’, której nasiona otrzymałem od zaprzyjaźnionej firmy „Torseed SA”. Miały być zdrowe sezonowe witaminy i liście do dekoracji zimowego ogrodu, no i potraw. Ale chyba będę musiał obejść się smakiem. Od pewnego czasu  pod osłoną nocy giną kolejne liście. Intruz zna się na rzeczy, wybiera górne, najdelikatniejsze. W tej chwili dochodzenie trwa, a lista podejrzanych to zając szarak ( ostatnio kicał podejrzanie blisko warzywnego ogródka),
a także pewna sarna, której ślady widuję tu i ówdzie. Przy samym jarmużu wyraźnych śladów brak, ale myślę, że rozwiązanie zagadki jest tylko kwestią czasu, a jak przyłapie na gorącym uczynku to kota pogonię. Jarmużowym skrytożercom mówię stanowcze nie!
Ps. Klęska byłaby niechybna, gdyby nie to, że listopad ciepły i rośliny zaczęły wypuszczać nowe liście. Na wszelki wypadek w dziale z przepisami podaję recepturę na wyjątkowy smakołyk z tych wyjątkowych liści. Sposób uprawy jarmużu opisałem w książce „Bitwa o pietruszkę”.

miskantcukrowy

02.11.2015

Już któryś raz z kolei listopad rozpoczął się niezwykle ciepło, słonecznie i kolorowo. Na drzewach jeszcze mnóstwo liści, a ich kolory sprawiają, że powoli zmieniam opinię o najbardziej słotnym miesiącu w roku. Za taką pogodę trzymam kciuki, pamiętając jednak o regularnym podlewaniu wszystkich różaneczników i innych zimozielonych krzewów. Powoli przygotowuję też osłony, na wypadek…  sami wiecie czego. Wszystkim świeżo upieczonym miłośnikom listopada dedykuję zdjęcie jesiennych miskantów. To srebro do kolorowych liści pasuje idealnie, zwłaszcza jeśli do całości obrazu dorzucą się jeszcze promienie listopadowego słońca.

ambrowiec kolorowe liÂcie dziennik ogrodnika Czuksanow

15,10,2015

Na Mazowszu miała się skończyć idąca od Suwałk fala nocnych mrozów z początku października. Miałem cichą nadzieję, że do mnie nie dojdą, ale… przyszły. Zimne jęzory dosięgły ogród w sobotnią noc, gdy nad ranem było minus siedem. W niedzielę w nocy słupki  też pokazały coś około. Tego liście nie wytrzymały i zamiast złotej jesieni mam w ogrodzie brunatną degrengoladę. W zaistniałych okolicznościach czekam na pierwszą wichurę, która strąci zniszczone liście. Sądzę, że po takich przejściach w przyspieszonym tempie zamienią się w naturalny humus, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Szczypta optymizmu płynie też z zakątków zajętych przez oczar i ambrowiec amerykański. Liście cudem na nich przetrwały i jednak barwnie chyba się zrobi. Kolorowy zawrót głowy raczej to nie będzie, ale na bezrybiu i rak ryba!

jesień liście buk czuksanow (6)9.11.2015

Takie wichury jakie mieliśmy w ostatnią sobotę i niedzielę kończą złotą polską jesień. Prawie całe złoto i czerwień z drzew strącono na ziemię, więc tak pięknie jak dotychczas długo nie będzie. Do tego porywisty wiatr sponiewierał i zszargał jesienne ozdoby. Pozostaje chwycić grabie i ruszyć do jesiennych porządków. Tym bardziej, że i trawniki podniosły larum: „to nie uchodzi by liście na leżały, gniły i odcinały dostęp do światła!”.
Na pocieszenia napiszę, że pożegnanie z piękną jesienią nie jest ostateczne i definitywne. Ja zawsze mogę liczyć na mojego kulistego buka, który listopadowe porywy ma za nic, a liści pozbywa się wtedy, gdy sam o tym zdecyduje. Zwykle dzieje się to wiosną, gdy pękają młode paki.